Każdy z nas posiada mechanizmy, potrzeby czy “teorie” dzięki którym modelujemy docierające do nas bodźce a również za ich pomocą przetwarzamy i kreujemy obecną rzeczywistość, kulturę. Są One niezbędne, jak zwykle jednak, jest ta zła strona. PMO broni nas przed miłością jeśli jej nie zaznamy w dzieciństwie, przed emocjami jeśli nie zostaniemy nimi obdarzeni, wiara w sprawiedliwy świat powoduje iż ofiara gwałtu jest prowokatorem… Dzisiaj wspomnę o teorii sprawiedliwości, o tym, jak potrafi zniszczyć jednostkę.
Teoria ta ujawnia się niemal w każdym aspekcie życia. Przykładowo w małżeństwie, jeżeli mąż odpowiada za utrzymanie rodziny, pieniędzmi dysponuje żona. Można powiedzieć, że według owej teorii – im więcej mąż zarabia, tym więcej ma żona do powiedzenia. I rzeczywiście, w większości wypadków się to potwierdza. W “Psychologia Miłości” Bogdan Wojciszke podaje ponadto dodatkowy ciekawy przykład odnośnie wypadków samochodowych: Ofiary, które nie przyczyniły się do wypadku niejednokrotnie obwiniają siebie o to co je spotkało.
Ale nie o takie skutki mi chodzi.
Niestety najbardziej ranią bliscy. Przemoc psychiczna czy fizyczna najczęściej spotyka nas od osób nam doskonale znanych, a czasem od samego rodzeństwa, bądź nawet częściej rodziców. Przykre jest to, iż dziecko niedoznające dóbr od rodziców zaczyna wierzyć w to, iż zasługuje na takowe traktowanie bądź jest przekonane, że niezasługuje na to, by być traktowanym lepiej. Z tego powodu DDA nie potrafią przyjąć awansu w pracy a wykorzystywana dziewczynka zaczyna wierzyć w swoje “przeznaczenie”…
W świetny sposób działanie teorii sprawiedliwości opisuje wstęp do artykułu “Niszczyciele własnych marzeń” na portalu charaktery.eu (Polecam przeczytać cały artykuł)
“Wychowywanie w rodzinie wpływa na to, jak traktujemy samych siebie, czego spodziewamy się od innych i jakimi sposobami osiągamy własne cele. Zwykle traktujemy siebie w sposób, w jaki zajmowano się nami, gdy byliśmy dziećmi, a od innych spodziewamy się tego, co otrzymywaliśmy wówczas od najbliższych. Te dziecięce nawyki przeniesione w dorosłe życie niejednokrotnie psują nam związki, utrudniają karierę i zdają się potwierdzać przekonanie: jestem do niczego. Ten mechanizm – charakterystyczny dla Dorosłych Dzieci Alkoholików – amerykańska terapeutka Janet Woititz, zajmująca się problematyką DDA, nazwała syndromem autosabotażu (self-sabotage syndrom).“
Jeśli masz za sobą przykre doświadczenia i stale napawają Cie myśli podobne do wyżej wymienionych musisz być świadom, iż z pewnością nie zasłużyłeś na to co Cie spotkało. Nikt nie jest idealny i nikt nigdy nie był, każdy ma wady i zalety. Nie możesz się obwiniać za to co Cie spotkało.
Mam nadzieję że idea działania j teorii została zrozumiana, a dzięki temu ograniczający jej wpływ na nasze funkcjonowanie zostanie zminimalizowane.